Narkomania
Także zapewne wpływa na “obiektywne” rozmiary i strukturę zjawiska. Istnienie społecznej definicji użytkowników środków odurzających w znacznym stopniu wyznacza przedmiot zainteresowań opinii publicznej. Stąd też – społeczne naznaczenie etykietą narkomana pięćdziesięcioletniej kobiety, nadużywającej systematycznie barbituranów czy trankwilizatorów, jest o wiele mniej prawdopodobne niż zastosowanie tego określenia wobec kilkunastoletniego konsumenta tych samych środków. Jedną z poważniejszych konsekwencji takich definicji jest zazwyczaj akceptowanie – wyznaczonego przez otoczenie – obrazu narkomana jako obrazu własnej osoby. Jeśli użytkownik środków odurzających postrzegany jest przez otoczenie przede wszystkim jako zagrożenie dla porządku społecznego czy prawnego, to można oczekiwać, iż przyswojenie sobie przezeń takiego obrazu będzie wiązało się z przyjęciem roli potencjalnego przestępcy. Ewentualne naruszenie przez taką osobę obowiązujących norm będzie swoistym zaspokojeniem oczekiwań otoczenia.
Koncepcje na temat narkomanii
Nieprzystające do stereotypowych koncepcji. Niewielkie liczby dorosłych pacjentów oddziałów terapeutycznych wydają się stanowić logiczne następstwo przyjętego obrazu własnej osoby. Nie sposób też w tej sytuacji mówić o ewentualnych konsekwencjach przyjęcia roli dewianta i wynikających stąd kłopotów z kodeksem karnym. Nic więc dziwnego, że w statystykach milicyjnych najwyższą kategorią wiekową jest kategoria osób powyżej 24 roku życia, a otwierane w ostatnich latach oddziały terapeutyczne przyjmują wyłącznie pacjentów, którzy nie przekroczyli 30 lat życia. Obraz struktury wieku narkomanów, prezentowany przez obecnie dostępne dane statystyczne, utwierdza więc tylko w przekonaniu, iż używanie środków odurzających stanowi specyficzny problem, związany z szeroko rozumianymi procesami socjalizacji, i traktowane jest często jako jeden z przejawów ogólnie znanych kłopotów z młodym pokoleniem. Nie jest rzeczą przypadku, iż znaczna część przedstawianych.
