
Dolegliwości narkomana
Dolegliwości będących następstwem używania środków odurzających. Posługując się tymi kryteriami tak samo należałoby traktować “odtrutego” narkomana, jak osobę wyleczoną z zawału serca spowodowanego nadmierną ilością wypalanych papierosów. Ponieważ ponowne sięgnięcie przez zawałowca po papierosa uważane byłoby zapewne za swoiste szaleństwo lub też za oznakę słabej woli, można przypuszczać, że podobnie oceniono by niedawnego pacjenta oddziału detoksykacyjnego sięgającego po strzykawkę czy pigułki. Jednakże – w przeciwieństwie do innych działów medycyny – farmakologiczne leczenie uzależnień lekowych jest jedynie wstępem do dalszej terapii, wykraczającej znacznie poza obszar “organicznie” zorientowanych lekarzy. Pozostając w kręgu terminologii medycznej można powiedzieć, że eliminacja objawów zespołu abstynencyjnego przypomina raczej działania anestezjologów zapobiegających jedynie fizycznym cierpieniom pacjentów, niż pracę chirurga usuwającego z organizmu przyczynę zaburzeń.
Uzależnienia lekowe
Trzeba tu jednak przypomnieć, iż jeszcze do niedawna “anestezjologiczna interwencja” w przypadku uzależnień lekowych uważana była przez niektórych specjalistów za wyraz nadmiernej pobłażliwości wobec narkomanów oraz za istotne zakłócenie procesu terapii. Tak np. jedna z podstawowych reguł Synanonu, znanego ośrodka leczenia narkomanów w St. Zjednoczonych, zabraniała podawania jakichkolwiek środków medycznych podczas występowania objawów “głodu” u nowo przybyłych pacjentów8. Podobne koncepcie pojawiają się coraz częściej w wypowiedziach pracowników polskiego MONARu. Zwolennicy metody “bez znieczulenia” wskazująca, iż nagłe zaprzestanie używania środków odurzających – mimo niewątpliwej dolegliwości dla ich konsumentów – nie wywołuje istotnych zaburzeń organicznych, wpływa natomiast na motywacje pacjentów, uświadamiając im nieograniczone możliwości ludzkiego organizmu. Pozostając w zgodzie ze standardami moralnymi należałoby jednak traktować tę metodę raczej jako wyraz swoistej represji wobec narkomanów niż jako efektywny sposób wydobywania z nałogu. Równie dobrze bowiem można by uzasadnić stosowanie terapii bólowej wobec pasożytów społecznych, zalecanej przez część polskich psychiatrów w latach sześćdziesiątych, czy też uznać pozbawienie znieczulenia przy zabiegach stomatologicznych za najlepszy sposób upowszechnienia mycia zębów.

Podział narkomanów
Podziału nie znajduje uzasadnienia w istniejącej wiedzy o rzeczywistości społecznej. Nie rozwiązuje również tego dylematu odwołanie się do relatywnych kryteriów oceny. porównujących ilościowe wskaźniki charakteryzujące zjawisko narkomanii z podobnymi wskaźnikami innych problemów. W sferze np. statystyk medycznych ilościowe wskaźniki uzależnień lekowych lokują ten problem na jednym z dalszych miejsc w hierarchii najbardziej powszechnych chorób w społeczeństwie polskim. Uwzględniając wszystkie osoby korzystające z usług służby zdrowia z powodu kłopotliwych następstw używania środków odurzających można wnioskować, że w 1981 r. lekarze mieli do czynienia z ponad 4 tys. takich przypadków (1800 pacjentów szpitali i 2470 osób zarejestrowanych w poradniach zdrowia psychicznego). Choć liczba ta wydaje się (m.in. ze względu na wzajemne przenikanie się obu grup) znacznie zawyżona, to i tak przecież jest zdecydowanie mniejsza niż odnotowane w rocznikach statystycznych.
Charakterystyka narkomanii
Gdy z kolei porównywać ilościową charakterystykę narkomanii z analogicznymi danymi dotyczącymi innych, znacznie mniej eksponowanych publicznie, problemów społecznych – np. z wypadkami przy pracy, w których co roku ginie ok. 1400 osób3 lub wypadkami samochodowymi – nieodparcie nasuwa się pytanie o przyczyny tak dużego zainteresowania właśnie problemem narkomanii. Podobnie zawodne jak ilościowe porównanie okazują się wyjaśnienia uzasadniające traktowanie narkomanii jako problemu społecznego poprzez wskazywanie na dynamikę zjawiska. Przedstawiony poprzednio opis poszczególnych faz rozwoju wykazuje, iż zwiększanie się “obiektywnie” mierzonych rozmiarów zjawiska nie zawsze wiązało sie z dostrzeganiem społecznego problemu narkomanii. Dla przedwojennych badaczy i działaczy społecznych wystarczającym powodem realności problemu było istnienie ponad stuosobowej grupy pacjentów uzależnionych od morfiny czy kokainy. Trzydzieści lat później, pomimo odnotowania kilkakrotnie większej liczby osób hospitalizowanych, uważano powszechnie, że narkomania nie stwarza zagrożenia społecznego.

Także zapewne wpływa na “obiektywne” rozmiary i strukturę zjawiska. Istnienie społecznej definicji użytkowników środków odurzających w znacznym stopniu wyznacza przedmiot zainteresowań opinii publicznej. Stąd też – społeczne naznaczenie etykietą narkomana pięćdziesięcioletniej kobiety, nadużywającej systematycznie barbituranów czy trankwilizatorów, jest o wiele mniej prawdopodobne niż zastosowanie tego określenia wobec kilkunastoletniego konsumenta tych samych środków. Jedną z poważniejszych konsekwencji takich definicji jest zazwyczaj akceptowanie – wyznaczonego przez otoczenie – obrazu narkomana jako obrazu własnej osoby. Jeśli użytkownik środków odurzających postrzegany jest przez otoczenie przede wszystkim jako zagrożenie dla porządku społecznego czy prawnego, to można oczekiwać, iż przyswojenie sobie przezeń takiego obrazu będzie wiązało się z przyjęciem roli potencjalnego przestępcy. Ewentualne naruszenie przez taką osobę obowiązujących norm będzie swoistym zaspokojeniem oczekiwań otoczenia.
Koncepcje na temat narkomanii
Nieprzystające do stereotypowych koncepcji. Niewielkie liczby dorosłych pacjentów oddziałów terapeutycznych wydają się stanowić logiczne następstwo przyjętego obrazu własnej osoby. Nie sposób też w tej sytuacji mówić o ewentualnych konsekwencjach przyjęcia roli dewianta i wynikających stąd kłopotów z kodeksem karnym. Nic więc dziwnego, że w statystykach milicyjnych najwyższą kategorią wiekową jest kategoria osób powyżej 24 roku życia, a otwierane w ostatnich latach oddziały terapeutyczne przyjmują wyłącznie pacjentów, którzy nie przekroczyli 30 lat życia. Obraz struktury wieku narkomanów, prezentowany przez obecnie dostępne dane statystyczne, utwierdza więc tylko w przekonaniu, iż używanie środków odurzających stanowi specyficzny problem, związany z szeroko rozumianymi procesami socjalizacji, i traktowane jest często jako jeden z przejawów ogólnie znanych kłopotów z młodym pokoleniem. Nie jest rzeczą przypadku, iż znaczna część przedstawianych.
Problem alkoholowy
Problem nadużywania alkoholu jest powszechnie znany, ale jednocześnie dość mocno ignorowany przez ludzi. Rzadko, kto już teraz zwraca uwagę na pijanego przechodnia na ulicy, jednakże z alkoholizmem nie mamy do czynienia tylko wtedy, gdy ktoś się zatacza i bełkocze. Problem jest znacznie bardziej złożony, bo nie trzeba chodzić codziennie pijanym, by być alkoholikiem; nie trzeba wpadać w ciągi alkoholowe, by być alkoholikiem. Wystarczy, że w określonych sytuacjach lub zbyt często sięgamy po niego. Badania udowodniły, że kobiety znacznie trudniej wpadają w nałóg, ale jeżeli uzależnią się, jest im o wiele trudniej z tego wyleczyć. Nie jest tak, ze z alkoholizmu da się wyleczyć całkowicie. Do końca życia pozostaje się trzeźwym alkoholikiem, jeżeli nawet udało się wygrać walkę z nałogiem. Te osoby, które zdecydowały się na zerwanie z alkoholizmem, mogą liczyć na pomoc w grupach wsparcia, gdzie jest znacznie więcej takich samych osób, a zajęcia przeprowadzane są ze specjalistami, chociażby z dziedziny psychologii.
Palenie tytoniu
Coraz więcej młodych osób sięga po papierosy, przed ukończeniem czternastego roku życia. Na niewiele zdął się ustawowy zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych osobom, które nie ukończyły osiemnastu lat. Dzieci zawsze znajdą sposób, aby kupić papierosy. Z początku wydaje się to zupełnie niewinne, a bardzo młodzi ludzie odnoszą wrażenie, że w ten sposób stają się bardziej dorośli. Niestety, nie ma nic bardziej mylnego. Z czasem okazuje się, że po papierosy sięga się coraz częściej i częściej. Nawet nie wiadomo, kiedy, a wpada się w szpony nałogu, z którym wcale nie jest tak łatwo walczyć. Od bardzo wielu lat znany jest zgubny wpływ tytoniu na organizm człowieka: choroby układu oddechowego, układu krążenia, zwiększone ryzyko zachorowania na nowotwory. Coraz więcej krajów wprowadza ustawy, zakazujące palenia papierosów niemalże wszędzie. Do zakazu tego można podejść sceptycznie. Zapewne część palaczy rzuci nałóg, ale spora część jedynie ograniczy, do miejsc objętych zakazem. Kto ma palić i tak będzie palić, bez względu na zakazy.
Szkoła, która winna uczyć i wychowywać, napotyka na drodze swych działań wiele trudności. Z jednej strony pedagodzy starają się jakoś zapanować nad osobowościami swoich podopiecznych, a z drugiej muszą zmagać się z roszczeniami rodziców. Istnieją jeszcze problemy, które są obecne w szkołach od początku ich istnienia. Alkohol, wagary i papierosy – to chyba najczęstsze problemy starszej młodzieży. Nauczyciele wciąż przegrywają w tej nierównej walce z używkami. Łatwość ich zdobycia jest wręcz zatrważająca. W ostatnim czasie coraz częściej zdarza się, że uczniowie nie mają oporów, by na przykład palić papierosy na terenie szkoły, mimo wyraźnego zakazu. Zresztą współczesna młodzież już dawno przestała respektować jakiekolwiek zakazy. Papierosy to jedna z pierwszych używek, z jakimi młody człowiek ma kontakt. Zwykle – w jego własnym przekonaniu – dodają mu one powagi i przydają lat. Niestety, panująca ostatnio na świecie moda na niepalenie nie dotarła jeszcze do polskich szkół. Miejmy jednak nadzieję, że młodzież, która przecież stara się podążać za modą, zacznie przejawiać też te antynikotynowe nawyki.
Współczesna młodzież w coraz młodszym wieku sięga po różnego rodzaju używki. Najchętniej oczywiście po te, których zdobycie nie nastręcza żadnych trudności. Zazwyczaj są to więc papierosy lub alkohol. Wśród młodzieży – szczególnie gimnazjalnej – panuje moda na eksperymentowanie z różnymi substancjami odurzającymi. Dawniej oczywiście młodzi ludzie również – powodowani ciekawością – dopuszczali się takich zachowań, dziś jednak po używki coraz częściej sięgają dzieci. Wśród starszej młodzieży zaczyna już panować moda na dość higieniczny tryb życia, który wyklucza papierosy czy narkotyki. Rodzice gimnazjalistów skazani są natomiast na nierówną walkę z modą, jaka owładnęła ich dzieci. Można zauważyć też inne niepokojące zjawisko – rzadko kto, widząc na ulicy nastolatka z papierosem, odważy się zwrócić mu uwagę. Obyczajowość bardzo się w ostatnich latach zmieniła i to nie zawsze na naszą korzyść. Musimy zatem zmagać się z negatywnymi konsekwencjami tych zmian. Moda na wszelkiego rodzaju używki zataczać będzie coraz szersze kręgi.
Młodzież a alkohol
Współczesna młodzież bardzo często sięga dziś po alkohol. Ba, jego smak niejednokrotnie poznały już nawet dzieci. Problem ten wcale nie dotyczy dzieci z rodzin patologicznych czy niewydolnych wychowawczo. Również tak zwane dzieci z dobrych domów aż nazbyt wcześnie sięgają dziś po alkohol. Okazji jest bardzo dużo. Przede wszystkim w ostatnim czasie obserwuje się duże przyzwolenie społeczne na spożywanie alkoholu przez osoby nieletnie. Często nawet ten pierwszy kontakt z wysokoprocentowymi napojami młodzież ma już w domu rodzinnym, kiedy z okazji rodzinnych spotkań jest częstowana na równi z dorosłymi. Sądzą oni, że odrobina przecież zaszkodzić nie może. Ta jedna odrobina z całą pewnością nie. Może jednak rozbudzić apetyt, a wtedy taki młody człowiek jest już na straconej pozycji. W dobie rozwiniętej nauki wciąż zaskakująco mało wiemy o skutkach spożywania alkoholu przez dzieci i młodzież. Zamiast spojrzeć prawdzie w oczy, przekonujemy się, że jedno piwo nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Rodzice często zapominają dziś, że ich zasadniczą powinnością jest ochrona młoda człowieka.
Współczesny człowiek niezwykle łatwo popada we wszelkiego rodzaju uzależnienia. Rzecz – wbrew pozorom – nie dotyczy wyłącznie ludzi młodych, którzy szukają w środkach odurzających zapomnienia od problemów wieku dorastania czy też dzięki ich działaniu chcą się lepiej bawić. Coraz częściej po tego typu środki sięgają ludzie, których na pierwszy rzut oka najmniej byśmy o to posądzali. Są to bowiem osoby dobrze sytuowane, o ugruntowanej pozycji zawodowej. W ostatnim czasie dość głośno było w mediach o tak zwanych dopalaczach. Okazuje się bowiem, że środki odurzające można u nas zakupić zupełnie legalnie. Ich producenci skutecznie wykorzystali meandry polskiego prawa i wprowadzili na rynek produkty, które są „prawie” jak używki. Specjaliści mają poważne zastrzeżenia do tego „prawie”. Dopóki jednak nie zmieni się ustawodawstwo, niewiele da się w tej sprawie zrobić. Najskuteczniejszą obroną przed tym zagrożeniem jest poskromnienie własnej ciekawości, która często popycha nas do sięgnięcia po używki.
Popularność używek
Ogromna popularność wszelkiego typu używek wynika z niezwykłej łatwości w ich zdobyciu. Przede wszystkim w zwykłych sklepach jest cały szereg używek, które dostępne są dla każdego, a koszt ich nabycia jest wyjątkowo niski. Za takowe uważa się przecież papierosy, alkohol, narkotyki czy napoje energetyzujące, które – zwłaszcza wśród uczniów szkół podstawowych – robią ostatnią istną furorę. Zakaz sprzedaży alkoholu i papierosów nieletnim nadal jest w naszym kraju fikcją. Jak pokazują przykłady z życia wzięte, niewiele jest ekspedientek, które odmawiają sprzedaży tych produktów. Przyczyny są oczywiście złożone – od chęci zysku począwszy, na dbaniu o własny spokój skończywszy. Dopóki jednak powszechna dostępność używek będzie zyskiwała aprobatę społeczną, walka z nałogami dzieci i młodzieży przypominać będzie walkę z wiatrakami. Nadal brak nam cywilnej odwagi w wyrażaniu swojej dezaprobaty, która mogłaby przecież uratować nie jedno istnienie. Najskuteczniejszą bowiem walką z powszechnością używek jest ograniczenie ich dostępności.
Od ilu lat alkohol ?
W ostatnim czasie niepokojąco zaniża się granica wiekowa, w której młodzież po raz pierwszy w swoim życiu sięga po alkohol. Często można mówić wręcz, że czyni to jeszcze w wieku dziecięcym. Pozostawione same sobie, dzieci próbują tego, co zakazane, bo jak wiadomo, to smakuje najbardziej. Efekty możemy oglądać w reportażach, które opisują tragiczne skutki takich poczynań. W czasach, kiedy dzieci coraz częściej pozbawione są właściwej opieki w domu rodzinnym i prawidłowych wzorów, dochodzi do sytuacji patologicznych. W skrajnych przypadkach zdarza się, że uczniowie pojawiają się w szkole w stanie wyraźnie wskazującym na spożycie. Podobnie jest w przypadku młodych kierowców, którzy dopiero zdobyli prawo jazdy. Często są bardzo pewni swoich umiejętności i nie potrafią właściwie ocenić trzeźwości swojego umysłu po spożyciu niewielkiej – jak im się wydaje – ilości alkoholu. Pozostaje mieć nadzieję, że znacznie wzrośnie świadomość naszej młodzieży na temat skutków spożywania alkoholu. Choć mówi się o tym od dawna i na bieżąco, wydaje się, że to nadal za mało.
Alkohol – lekarstwo na stres ?
Współczesne – jakże zestresowane – społeczeństwo aż nazbyt łatwo popada w uzależnienia. Wiadomo – jedne są bardziej szkodliwe pod względem zdrowotnym, inne mniej, choć też wszystko zależy od wrodzonych predyspozycji do zachorowań na pewne przypadłości. Jednym z bardziej powszechnych uzależnień jest alkoholizm. Jest to bowiem produkt łatwo dostępny, w bardzo zróżnicowanych cenach i oczywiście stosunkowo tani. Jednak siła jego rażenia jest równie wielka i destrukcyjna, jak w przypadku każdego innego uzależnienia. Równie trudne jest leczenie i to właśnie ze względu na szerokie upowszechnienie alkoholu. Osobie usiłującej zerwać z nałogiem niezmiernie trudno jest się na to zdobyć i wytrwać w swoim postanowieniu. Nawet wsparcie środkami farmakologicznymi nie zawsze daje pozytywne rezultaty. Zamiast więc zmagać się z koszmarem uzależnienia, lepiej zawczasu kontrolować zgubne nawyki. Zwłaszcza, że pewne predyspozycje łatwo możemy przewidzieć bez opinii specjalisty, na podstawie obserwacji naszych bliskich, Jeżeli w przeszłości, w naszej rodzinie występował problem alkoholowy, powinniśmy mieć się na baczności.
W jakich okolicznościach pijemy?
Współczesna młodzież często dziś deklaruje, że alkohol spożywa tylko na imprezach po to, by lepiej się bawić. Oczywiście dobrze by było, żeby to był tylko alkohol. Coraz częściej jednak daje o sobie znać moda na indywidualistów, którzy za wszelką cenę usiłują być w opozycji do całej reszty swoich rówieśników. Stąd też nowy trend na zabawę bez alkoholu. Wciąż mało jest takich ludzi, jednak ta tendencja wyraźnie wzrasta. Polacy – również młodzi – mają jednak pewien brzydki nawyk. Mianowicie nie potrafią przyjąć do wiadomości takiej odmowy. Stają się wówczas bardzo nachalni i natarczywi. Oczywiście sami zwykle są już pod wpływem alkoholu. Większość w takich sytuacjach jednak daje się na mówić, choćby w imię świętego spokoju. I pewnie to również jest jedną z przyczyn tak niskiej liczby abstynentów w naszym społeczeństwie. Nie trzeba od razu rezygnować z alkoholu w ogóle, jednak należy zdać sobie sprawę, że picie dla lepszej zabawy jest jednym ze znamion alkoholizmu i nie wolno takiego symptomu bagatelizować.
W ostatnim roku legalnego importu opium wywożono na teren Stanów Zjednoczonych ok. 100 tys. funtów narkotyku, co oznaczało wzrost siedmiokrotny w ciągu 50 lat i odpowiednio – należy przypuszczać – podobny wzrost zapotrzebowania. Po drugie, ustawodawstwo antyopiumowe stawało się z biegiem czasu coraz bardziej surowe, a to oznaczało rozwój charakterystycznej dla prawnych mechanizmów zwalczania narkomanii tendencji do myślenia coraz bardziej punitywnego – nieskuteczność prawa łatwiej było wyjaśnić niskimi karami, aniżeli wskazaniem na to, że przestępstwa dotyczące obrotu nielegalnym opium to typowe “przestępstwa bez ofiary”, bo przecież żadna z osób w nie uwikłanych nie była zainteresowana ujawnieniem swojego udziału. Wreszcie, po trzecie – i to wydaje się być najważniejszą konsekwencją uruchomienia sankcji karnych w celu zwalczania palenia opium – przyczyniły się one, obok narastającej wiedzy o powstawaniu opiatowej zależności, do zasadniczej zmiany w społecznych stereotypach.
Narkomania przestawała być postrzegana w kategoriach choroby czy ułomności charakteru, coraz częściej natomiast postrzegano ją jako bliższą przestępczości. W oczach szerokiej publiczności narkoman przestawał kojarzyć się z osobą słabą czy nieodpowiedzialną moralnie, coraz częściej natomiast bywał charakteryzowany jako groźny degenerat, jako człowiek, który nie tylko demonstruje godne potępienia i karania skłonności, lecz także, z racji uwikłania w sferę nielegalności, tak czy inaczej jest winien szeregu naruszeń prawa. Jeśli więc istotnie mają rację ci historycy, którzy interpretują restrykcje antyopiumowe jako przepisy skierowane przede wszystkim przeciwko chińskiej mniejszości etnicznej i jako wyraz narastania rasowych resentymentów, to trzeba zgodzić się i z tym; że regulacje prawne zmierzające do uporania się z “żółtym niebezpieczeństwem” stanowiły zarazem początek nowego okresu w dziejach narkomanii, tj. okresu, w którym rozeznaje się ją już nie jako chorobę, lecz jako przestępstwo. Jest to zarazem okres, w którym wedle potocznych stereotypów zaciera się różnica między w jakiejś mierze akceptowaną, a w każdym razie społecznie tolerowaną narkomanią opiatową indukowaną przez lekkomyślne i liberalne stosowanie opiatów w celach medycznych i quasi-medycznych, a innymi rodzajami narkotycznego uzależnienia.
Powoli zwyczaj palenia opium dla celów rekreacyjnych stawał się znany także wśród białych, choć w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku był popularny jedynie na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych i wśród lokalnego półświatka – hazardzistów, prostytutek, ludzi wielkich karier i finansowych krachów. Nic też dziwnego w tym, że opinia publiczna tego okresu traktowała rozłącznie palenie opium i inne formy przyjmowania opiatów. Propaganda prasowa opisywała chińskie palarnie opium jako siedliska wszelkiego zła moralnego i miejsca najrozmaitszych występków, a silne resentymenty skierowane przeciwko azjatyckim mniejszościom etnicznym kazały spoglądać na białych amatorów opiumowego dymu jako na ofiary “zdegenerowanych” kolorowych. Jeśli do tych okoliczności doda się napięcie powodowane przez konkurencyjność Chińczyków na rynku pracy, łatwo już można zrozumieć mechanizmy, które doprowadziły do restrykcji dotyczących palenia opium.
Pierwszy tego rodzaju zakaz wydała rada miejska San Francisco, jednego z największych centrów chińskiej imigracji, w 1875 r. W następnych latach w kilku kolejnych stanach wydano przepisy zakazujące palenia opium, w 1887 r. Kongres wyłączył Chińczyków z międzynarodowego obrotu opium sprowadzanego do Stanów Zjednoczonych, a trzy lata później przepisy federalne ograniczyły prawo przetwórstwa tylko do obywateli amerykańskich. Wreszcie w 1909 r. wprowadzony został całkowity zakaz importu opium przeznaczonego do palenia. Prawa antyopiumowe miały, jak się wydaje, kilka nieoczekiwanych konsekwencji. Po pierwsze, były one skierowane przede wszystkim przeciwko chińskiej mniejszości etnicznej i usiłowały modyfikować zastane i akceptowane w społecznościach imigrantów wzory postępowania i ugruntowane obyczaje. W rezultacie okazały się nieskuteczne – nie tylko nie zwalczyły rozprzestrzeniającego się zwyczaju palenia opium, lecz stworzyły nową dziedzinę przestępczości przyciągającą możliwością znacznych zysków.