Wsysanie.pl – używki & uzależnienia

Jak walczyc z chorobą?

Skutki narkomanii

Dodano w kategorii: narkomania, dnia 12 lipca 2010, Tagi: , ,

Choroby narkomanów

Przypadki gruźlicy (ponad 15 tys.), chorób wenerycznych (36 tys.) czy wirusowego zapalenia wątroby (48 tys.). Jeśli nawet przyjąć za podstawę porównań – uważane za najbardziej wiarygodne – szacunki osób uzależnionych (ok. 35 tys.), to również i one są znacznie mniejsze niż ujawnione przypadki chorób nowotworowych (64 tys.), czy tzw. niepsychopatycznych zaburzeń psychicznych (92 tys.). Jeszcze większe różnice uwidoczniają się w statystykach dotyczących zgonów. Podczas gdy w 1982 r. na 100 tysięcy ludności przypadały 0,3 wypadki śmierci z powodu używania narkotyków, ten sam wskaźnik dla chorób nowotworowych wynosił 136,8, dla chorób serca od 37,6 do 96,1, dla gruźlicy układu oddechowego 24,62. Oczywiście, przypadki zgonów związanych z używaniem środków odurzających to w większości zgony ludzi młodych, natomiast inne wymienione wskaźniki uwzględniają wszystkie kategorie wieku. Jednakże fakt, iż wskaźnik zgonów wśród osób w wieku 20 do 34 lat przekracza 100 osób na 100 tys. przedstawicieli tej grupy wiekowej wydaje się potwierdzać powyższe wnioski.

Szpitale i policja a walka z narkomanią

Dodano w kategorii: narkomania, dnia 12 lipca 2010, Tagi: , , , ,

Rejestr policyjny

Znalezienie się w rejestrze milicyjnym jest wysoce prawdopodobną konsekwencją tej sytuacji. Uznanie narkomanii za chorobę, która z niewyjaśnionych bliżej powodów szerzy się wśród ludzi młodych, sugeruje z kolei, że utożsamienie się z rolą narkomana sprowadzać się będzie do zaakceptowania faktu, iż przyjmowanie narkotyków jest swoistą anomalią psychiczną czy fizjologiczną, wymagającą interwencji lekarskiej. Poddanie się kuracji odwykowej – skrupulatnie odnotowywane w statystykach szpitalnych -jest tu zazwyczaj kolejnym etapem procesu “stawania się narkomanem”. Ograniczenie społecznego obrazu narkomana do osób młodych sprawia, iż pojawianie się podobnych autodefinicji wśród pozostałych konsumentów środków odurzających jest wyjątkowo rzadkie. Prawdopodobnie sami dorośli narkomani skłonni są uznawać zjawisko używania środków odurzających za domenę ludzi młodych, wyjaśniając własne kontakty z preparatami narkotycznymi jako indywidualne problemy.

Rejestry szpitalne

Innymi słowy, czy mając do dyspozycji rejestry szpitalne lub milicyjne, przedstawiające liczby pacjentów czy osób zatrzymanych, możliwe jest określenie limitu osób, po przekroczeniu którego będziemy mieć do czynienia już z problemem społecznym. Jeśli zgadzamy się, że 2,5 tys. pacjentów leczących się z powodu uzależnień lekowych wskazuje na obecność problemu narkomanii, zaś 150 narkomanów przebywających w szpitalach nie jest powodem do publicznego niepokoju, to na jakim poziomie wyznaczyć granicę oddzielającą te dwie postaci zjawiska. Podobne wątpliwości występują także przy badaniach i sondażach socjologicznych. Czy bowiem stwierdzenie, że 3 bądź 4% uczniów lub studentów przyznaje się do używania środków odurzających należy traktować jako wskaźnik zawsze obecnego marginesu zachowań dewiacyjnych, czy też uznać za alarmujący sygnał ukazujący potrzebę podjęcia natychmiastowych działań. Wbrew pierwotnym oczekiwaniom zastosowanie wymiernego, uniwersalnego kryterium.

Narkomania w liczbach

Dodano w kategorii: narkomania, dnia 12 lipca 2010, Tagi: , , , ,

Analizy dotyczące narkomanii

Poprzednio analiz dotyczących narkomanii sprowadzała się do opisu rozmaitych danych statystycznych i szacunków. Pytanie “ilu jest narkomanów w Polsce?” (będące notabene tytułem jednej z najwcześniejszych polskich publikacji o narkomanii’) od ponad 50 lat dominuje w większości rozważań, wywołując pełne namiętności dyskusje i spory. Dążenie do uzyskania obiektywnego, wymiernego obrazu zjawiska nie jest tu wyłącznie cechą ludzi nauki, posługujących się w swojej pracy różnego rodzaju ilościowymi wskaźnikami i pomiarami. Codzienna rzeczywistość przeciętnych obywateli to – w gruncie rzeczy – świat pełen liczb ilustrujących zarówno wysokość dochodów, warunki mieszkaniowe, czas pracy i snu, jak i sytuację gospodarczą, wyniki wyborów parlamentarnych, zanieczyszczenie środowiska naturalnego czy warunki atmosferyczne. Chęć uzyskania jednowymiarowego, dającego się opisać za pomocą bezwzględnych wartości, obrazu różnorodnych zjawisk społecznych, zwłaszcza zjawisk patologicznych.

Statystyki narkomanii

Są w prowadzonych statystykach – to dostępne obecnie ilościowe charakterystyki problemu w znikomym stopniu wydają się odzwierciedlać istniejący stan. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, iż nasze techniki analiz rzeczywistości odbiegają znacznie od pełnej poprawności metodologicznej -stwierdzają zazwyczaj badacze narkomanii – jednakże nieadekwat-ność istniejących metod pomiaru nie może przeszkadzać w dokonywaniu niezbędnych ocen i prognoz. Pomimo wielu niedoskonałości resortowe statystyki pozwalają np. na szacunkowe określenie rozmiarów problemu czy jego dynamiki, umożliwiając tym samym ocenę zagrożeń związanych z używaniem środków odurzających i podjęcie odpowiednich przeciwdziałań. Jeśli jednak zgodzić się z takim stanowiskiem, wedle którego to właśnie mniej czy bardziej wiarygodne ilościowe szacunki stanowią podstawę włączenia narkomanii do kategorii problemów społecznych – to wypada zastanowić się jakiego rodzaju kryteria umożliwiają dokonanie tego zabiegu.

Po czym poznać narkomana?

Dodano w kategorii: narkomania, dnia 12 lipca 2010, Tagi: , , , ,

Dolegliwości narkomana

Dolegliwości będących następstwem używania środków odurzających. Posługując się tymi kryteriami tak samo należałoby traktować “odtrutego” narkomana, jak osobę wyleczoną z zawału serca spowodowanego nadmierną ilością wypalanych papierosów. Ponieważ ponowne sięgnięcie przez zawałowca po papierosa uważane byłoby zapewne za swoiste szaleństwo lub też za oznakę słabej woli, można przypuszczać, że podobnie oceniono by niedawnego pacjenta oddziału detoksykacyjnego sięgającego po strzykawkę czy pigułki. Jednakże – w przeciwieństwie do innych działów medycyny – farmakologiczne leczenie uzależnień lekowych jest jedynie wstępem do dalszej terapii, wykraczającej znacznie poza obszar “organicznie” zorientowanych lekarzy. Pozostając w kręgu terminologii medycznej można powiedzieć, że eliminacja objawów zespołu abstynencyjnego przypomina raczej działania anestezjologów zapobiegających jedynie fizycznym cierpieniom pacjentów, niż pracę chirurga usuwającego z organizmu przyczynę zaburzeń.

Uzależnienia lekowe

Trzeba tu jednak przypomnieć, iż jeszcze do niedawna “anestezjologiczna interwencja” w przypadku uzależnień lekowych uważana była przez niektórych specjalistów za wyraz nadmiernej pobłażliwości wobec narkomanów oraz za istotne zakłócenie procesu terapii. Tak np. jedna z podstawowych reguł Synanonu, znanego ośrodka leczenia narkomanów w St. Zjednoczonych, zabraniała podawania jakichkolwiek środków medycznych podczas występowania objawów “głodu” u nowo przybyłych pacjentów8. Podobne koncepcie pojawiają się coraz częściej w wypowiedziach pracowników polskiego MONARu. Zwolennicy metody “bez znieczulenia” wskazująca, iż nagłe zaprzestanie używania środków odurzających – mimo niewątpliwej dolegliwości dla ich konsumentów – nie wywołuje istotnych zaburzeń organicznych, wpływa natomiast na motywacje pacjentów, uświadamiając im nieograniczone możliwości ludzkiego organizmu. Pozostając w zgodzie ze standardami moralnymi należałoby jednak traktować tę metodę raczej jako wyraz swoistej represji wobec narkomanów niż jako efektywny sposób wydobywania z nałogu. Równie dobrze bowiem można by uzasadnić stosowanie terapii bólowej wobec pasożytów społecznych, zalecanej przez część polskich psychiatrów w latach sześćdziesiątych, czy też uznać pozbawienie znieczulenia przy zabiegach stomatologicznych za najlepszy sposób upowszechnienia mycia zębów.

Narkomani ?

Dodano w kategorii: narkomania, dnia 12 lipca 2010, Tagi: , , ,

Podział narkomanów

Podziału nie znajduje uzasadnienia w istniejącej wiedzy o rzeczywistości społecznej. Nie rozwiązuje również tego dylematu odwołanie się do relatywnych kryteriów oceny. porównujących ilościowe wskaźniki charakteryzujące zjawisko narkomanii z podobnymi wskaźnikami innych problemów. W sferze np. statystyk medycznych ilościowe wskaźniki uzależnień lekowych lokują ten problem na jednym z dalszych miejsc w hierarchii najbardziej powszechnych chorób w społeczeństwie polskim. Uwzględniając wszystkie osoby korzystające z usług służby zdrowia z powodu kłopotliwych następstw używania środków odurzających można wnioskować, że w 1981 r. lekarze mieli do czynienia z ponad 4 tys. takich przypadków (1800 pacjentów szpitali i 2470 osób zarejestrowanych w poradniach zdrowia psychicznego). Choć liczba ta wydaje się (m.in. ze względu na wzajemne przenikanie się obu grup) znacznie zawyżona, to i tak przecież jest zdecydowanie mniejsza niż odnotowane w rocznikach statystycznych.

Charakterystyka narkomanii

Gdy z kolei porównywać ilościową charakterystykę narkomanii z analogicznymi danymi dotyczącymi innych, znacznie mniej eksponowanych publicznie, problemów społecznych – np. z wypadkami przy pracy, w których co roku ginie ok. 1400 osób3 lub wypadkami samochodowymi – nieodparcie nasuwa się pytanie o przyczyny tak dużego zainteresowania właśnie problemem narkomanii. Podobnie zawodne jak ilościowe porównanie okazują się wyjaśnienia uzasadniające traktowanie narkomanii jako problemu społecznego poprzez wskazywanie na dynamikę zjawiska. Przedstawiony poprzednio opis poszczególnych faz rozwoju wykazuje, iż zwiększanie się “obiektywnie” mierzonych rozmiarów zjawiska nie zawsze wiązało sie z dostrzeganiem społecznego problemu narkomanii. Dla przedwojennych badaczy i działaczy społecznych wystarczającym powodem realności problemu było istnienie ponad stuosobowej grupy pacjentów uzależnionych od morfiny czy kokainy. Trzydzieści lat później, pomimo odnotowania kilkakrotnie większej liczby osób hospitalizowanych, uważano powszechnie, że narkomania nie stwarza zagrożenia społecznego.

Narkomania

Dodano w kategorii: narkomania, dnia 1 lipca 2010, Tagi: , , , ,

Także zapewne wpływa na “obiektywne” rozmiary i strukturę zjawiska. Istnienie społecznej definicji użytkowników środków odurzających w znacznym stopniu wyznacza przedmiot zainteresowań opinii publicznej. Stąd też – społeczne naznaczenie etykietą narkomana pięćdziesięcioletniej kobiety, nadużywającej systematycznie barbituranów czy trankwilizatorów, jest o wiele mniej prawdopodobne niż zastosowanie tego określenia wobec kilkunastoletniego konsumenta tych samych środków. Jedną z poważniejszych konsekwencji takich definicji jest zazwyczaj akceptowanie – wyznaczonego przez otoczenie – obrazu narkomana jako obrazu własnej osoby. Jeśli użytkownik środków odurzających postrzegany jest przez otoczenie przede wszystkim jako zagrożenie dla porządku społecznego czy prawnego, to można oczekiwać, iż przyswojenie sobie przezeń takiego obrazu będzie wiązało się z przyjęciem roli potencjalnego przestępcy. Ewentualne naruszenie przez taką osobę obowiązujących norm będzie swoistym zaspokojeniem oczekiwań otoczenia.

Koncepcje na temat narkomanii

Nieprzystające do stereotypowych koncepcji. Niewielkie liczby dorosłych pacjentów oddziałów terapeutycznych wydają się stanowić logiczne następstwo przyjętego obrazu własnej osoby. Nie sposób też w tej sytuacji mówić o ewentualnych konsekwencjach przyjęcia roli dewianta i wynikających stąd kłopotów z kodeksem karnym. Nic więc dziwnego, że w statystykach milicyjnych najwyższą kategorią wiekową jest kategoria osób powyżej 24 roku życia, a otwierane w ostatnich latach oddziały terapeutyczne przyjmują wyłącznie pacjentów, którzy nie przekroczyli 30 lat życia. Obraz struktury wieku narkomanów, prezentowany przez obecnie dostępne dane statystyczne, utwierdza więc tylko w przekonaniu, iż używanie środków odurzających stanowi specyficzny problem, związany z szeroko rozumianymi procesami socjalizacji, i traktowane jest często jako jeden z przejawów ogólnie znanych kłopotów z młodym pokoleniem. Nie jest rzeczą przypadku, iż znaczna część przedstawianych.

Zyski z narkotyków

Dodano w kategorii: historia narkomanii, narkomania, dnia 27 maja 2010, Tagi: , , ,

W ostatnim roku legalnego importu opium wywożono na teren Stanów Zjednoczonych ok. 100 tys. funtów narkotyku, co oznaczało wzrost siedmiokrotny w ciągu 50 lat i odpowiednio – należy przypuszczać – podobny wzrost zapotrzebowania. Po drugie, ustawodawstwo antyopiumowe stawało się z biegiem czasu coraz bardziej surowe, a to oznaczało rozwój charakterystycznej dla prawnych mechanizmów zwalczania narkomanii tendencji do myślenia coraz bardziej punitywnego – nieskuteczność prawa łatwiej było wyjaśnić niskimi karami, aniżeli wskazaniem na to, że przestępstwa dotyczące obrotu nielegalnym opium to typowe “przestępstwa bez ofiary”, bo przecież żadna z osób w nie uwikłanych nie była zainteresowana ujawnieniem swojego udziału. Wreszcie, po trzecie – i to wydaje się być najważniejszą konsekwencją uruchomienia sankcji karnych w celu zwalczania palenia opium – przyczyniły się one, obok narastającej wiedzy o powstawaniu opiatowej zależności, do zasadniczej zmiany w społecznych stereotypach.
Narkomania przestawała być postrzegana w kategoriach choroby czy ułomności charakteru, coraz częściej natomiast postrzegano ją jako bliższą przestępczości. W oczach szerokiej publiczności narkoman przestawał kojarzyć się z osobą słabą czy nieodpowiedzialną moralnie, coraz częściej natomiast bywał charakteryzowany jako groźny degenerat, jako człowiek, który nie tylko demonstruje godne potępienia i karania skłonności, lecz także, z racji uwikłania w sferę nielegalności, tak czy inaczej jest winien szeregu naruszeń prawa. Jeśli więc istotnie mają rację ci historycy, którzy interpretują restrykcje antyopiumowe jako przepisy skierowane przede wszystkim przeciwko chińskiej mniejszości etnicznej i jako wyraz narastania rasowych resentymentów, to trzeba zgodzić się i z tym; że regulacje prawne zmierzające do uporania się z “żółtym niebezpieczeństwem” stanowiły zarazem początek nowego okresu w dziejach narkomanii, tj. okresu, w którym rozeznaje się ją już nie jako chorobę, lecz jako przestępstwo. Jest to zarazem okres, w którym wedle potocznych stereotypów zaciera się różnica między w jakiejś mierze akceptowaną, a w każdym razie społecznie tolerowaną narkomanią opiatową indukowaną przez lekkomyślne i liberalne stosowanie opiatów w celach medycznych i quasi-medycznych, a innymi rodzajami narkotycznego uzależnienia.

Historii ciąg dalszy…

Dodano w kategorii: Bez kategorii, dnia 10 maja 2010, Tagi: , , , ,

W drugiej połowie XIX w. stał się bujny rozwój przemysłu farmaceutycznego. Brak jakichkolwiek restrykcji prawnych w obronie opiatami stwarzał szerokie możliwości wprowadzania na rynek rozmaitych cudownych syropów, uniwersalnych leków reklamowanych jako przydatne zarówno w przypadkach “kobiecych dolegliwości”, jak i w przypadkach dziecięcego płaczu powodowanego ząbkowaniem. Morfina, a później heroina były sprzedawane otwarcie, bez jakichkolwiek ograniczeń wszystkim chętnym jako znakomite remedium na wiele drobnych dolegliwości. Ba, powtórzyła się historia “leczenia” jednej zależności przez wprowadzanie pacjenta w drugą – przez szereg lat sądzono, że heroina jest skutecznym lekiem zwalczającym nałóg morfinizmu (podobnie jak wcześniej morfina miała uwalniać od opium). W literaturze przedmiotu reprodukowany jest niekiedy pochodzący z końca ubiegłego wieku plakat reklamowy firmy Bayer, zalecający stosowanie aspiryny i heroiny jako lekarstwa na przeziębienia, kaszel itp.

Szacunki dotyczące rozmiarów narkomanii z tego okresu sugerują, iż było to zjawisko porównywalne w swym zakresie do narkomanii współczesnej. Mówi się o tym, że na przełomie wieków uzależnienie od opiatów obejmowało w Stanach Zjednoczonych co najmniej 1% populacji. Nie powinno to budzić szczególnego zdziwienia, jeśli zważy się np. wyniki jednego z charakterystycznych dla końca ubiegłego wieku badań: w 1880 r. jeden z bostońskich lekarzy przeanalizował 10200 recept pochodzących z 34 lokalnych drogerii i ustalił, że ponad 10%, dokładnie 1481 tych recept opiewało na takie czy inne preparaty zawierające opiaty. Co więcej, okazało się również, że większość masowo sprzedawanych, “patentowanych” gotowych lekarstw zawierała je również. Oczywiście, pod wieloma względami była to inna narkomania aniżeli zjawisko, z którym borykamy się współcześnie. Stosownie do istniejących materiałów historycznych uważa się, że obejmowała ona przede wszystkim kobiety, co bywa łączone zwykle z faktem częstego stosowania opiatów jako środków uśmierzających dolegliwości menstruacyjne i klimakteryjne.

Początek historii narkomanii

Dodano w kategorii: historia narkomanii, narkomania, dnia 4 maja 2010, Tagi: , , ,

Narkomania

Podobny obraz sytuacji przedstawia inny znany pisarz tego samego okresu, Samuel T. Coleridge, wspominając swoją rozmowę z aptekarzem, który miał mu powiedzieć, że w miasteczku Thorpe w dni targowe sprzedaje się dwa lub trzy funty opium i galon (ok. 4,5 I) laudanum. Informacje te, jakkolwiek mało systematyczne wedle dzisiejszych standardów, zdają się wskazywać na to, że już w początkach XIX w. narkomania nie była tak niecodziennym zjawiskiem jak chcieliby sądzić ci, którzy włączają ją do mniej czy bardziej katastroficznych opisów współczesności. Niewiele lepiej działo się i później, zwłaszcza, że z biegiem czasu w praktyce medycznej rozpowszechniało się stosowanie morfiny, a począwszy od połowy wieku można ją było podawać w iniekcjach. Umożliwiało to wprawdzie dużo dokładniejszą kontrolę dawek narkotyku, potęgowało jednak jego działanie i znakomicie przyspieszało powstawanie zależności. Na dodatek, morfinę przez długie lata drugiej połowy XIX w. traktowano jako świetne i lekarstwo.

Lekarstwo na opium

Pomagające wydobyć się z nałogu palenia opium i pijaństwa, uważając przy tym, że podawana dożylnie nie prowadzi do powstawania uzależnienia. Podobne były dzieje XIX-wiecznej narkomanii w Stanach Zjednoczonych, choć ogólny obraz sytuacji w tym kraju modyfikowało kilka dodatkowych czynników. Dopiero w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w literaturze medycznej zaczęły pojawiać się ostrzeżenia przed zbyt hojnym szafowaniem morfiną, choć zaufanie do nowej postaci opiatów już przyczyniło się do uzależnienia wielu tysięcy ludzi. Szczególnie wiele szkód spowodowało szerokie stosowanie morfiny w okresie wojny secesyjnej (1860-1865), jako środka przeciwbólowego i leku pomocnego w zwalczaniu dezynterii. W rezultacie wielu weteranów wróciło do domów uzależnionych, a zjawisko to stało się powszechne na tyle, że morfinizm nazwany został “chorobą żołnierzy”. Drugim, obok liberalnego stosowania opiatów w celach leczniczych, czynnikiem sprzyjającym szerzeniu się narkomanii.