Procesy dojrzewania
W poszczególnych etapach procesu dojrzewania), jak i brak zainteresowania aktywnością i potrzebami dziecka prowadzą zwykłe do pojawienia się różnorodnych zaburzeń osobowości, manifestujących się szeregiem konfliktów rodzinnych. Zdaniem K. Jankowskiego szczególnego znaczenia w sytuacjach konfliktu rodzinnego -nabierają postawy rodziców: “delegujące”, “odrzucające” lub “wiążące”. Dla części dorosłych rozwiązaniem konfliktu będą różne formy rozstania się z kłopotliwymi dziećmi, a niejednokrotnie wręcz pozbycie się ich. U innych – wszelkie próby usamodzielnienia się dzieci spotkają się ze zdecydowanym oporem i zwiększeniem zakresu kontroli. W zależności od stopnia samodzielności dzieci, ich umiejętności poruszania się w dorosłej rzeczywistości, nieodpowiednie reakcje rodziców mogą być podstawową przyczyną “ucieczki w świat narkotyków”. pinię tę potwierdzają również sami narkomani. W badaniach Malatynskiej i Piotrowskiego ponad połowa pacjentów leczonych z powodu uzależnień.
Uzależnienia lekowe
Lekowych uznawała, iż “najbardziej skłonni do używania narkotyków są “skłóceni z rodzicami”"12. Jakkolwiek problematyce dezorganizacji rodziny poświęca się zazwyczaj najwięcej uwagi, nie wyczerpuje ona wszystkich możliwych przyczyn zaburzeń osobowości skłaniających do kontaktów ze środkami odurzającymi. Według zwolenników podejścia “psychologicznego” predyspozycje takie mogą wynikać również z trudności adaptacyjnych w grupie rówieśniczej, problemów seksualnych, silnych traumatyzujących doświadczeń, stałych stresów, napięć i wielu innych, trudnych do sklasyfikowania, czynników. Przy takim założeniu naczelną zasadą terapii jest dotarcie do źródeł indywidualnych problemów pacjentów i zmiana wadliwie funkcjonujących elementów ich osobowości. Zgodnie z powszechnym przekonaniem najbardziej skutecznym sposobem oddziaływań są w tym wypadku metody psychoterapii, których podstawowym celem jest nie tyle uzyskanie klasycznej “medycznej” czy “psychologicznej” .
Dodano w kategorii:
Bez kategorii,
narkomania, dnia 2 lutego 2011,
Tagi: dawki,
detoksykacja,
narkomani,
narkotyki,
oddział,
odurzające,
toksyny,
związek
Proces detoksykacji
Proces detoksykacji – jak pokazuje praktyka – nie ogranicza się wyłącznie do oddziałów szpitalnych. Umiejętność stosowania zejściowych dawek środków odurzających posiadają już średnio zaawansowani narkomani i stosunkowo często ją stosują. Próby takie podejmują oni zazwyczaj nie z chęci przerwania kontaktów z narkotykami, ale głównie w związku z ograniczeniami w dostępie do narkotyków i przewidywanymi konsekwencjami tego stanu. Motywacja ta wydaje się charakteryzować oczekiwania także znacznej części pacjentów podejmujących kurację odwykową. Amatorskie metody “odtrucia” wiążą się zawsze z ryzykiem zastosowania nieodpowiednich dawek {zwłaszcza w przypadku środków domowej produkcji o nieznanej zawartości) i wymagają przy tym zdobycia niezbędnych ilości narkotyku. Korzystając z usług służby zdrowia zyskuje się gwarancję rzetelności świadczonych usług oraz unika dodatkowych wydatków. Doświadczenia praktyków wykazują, iż jedynie niewielka część klientów.
Oddziały detoksykacyjne
Oddziałów detoksykacyjnych poddaje się dalszym formom terapii. “Dotąd przeszedłem już kilka kuracji odwykowych, ale po odtruciu wypisywałem się na własne żądanie. Wystarczyło, że nie miałem już głodów fizycznych, psychiczniaka reperowałem dalszym hukaniem. Chyba dlatego decydowałem się na leczenie, by organizm przystosować do następnego ciągu”9. W warunkach polskich jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest znikoma – w porównaniu do potrzeb – liczba miejsc w placówkach terapeutycznych. Farmakologicznie usunąć objawy abstynencyjne można nie tylko w kilku wyspecjalizowanych oddziałach, ale również w większości szpitali, a nawet w warunkach domowych. Proces detoksykacji trwa zazwyczaj kilka tygodni i jest nieporównywalnie krótszy niż, obowiązujący w Polsce, kilkunastomiesięczny cykl terapii. Stąd też liczba potencjalnych kandydatów do uczestniczenia w dalszych etapach leczenia znacznie przewyższa faktyczne możliwości służby zdrowia.
Zależność tkankowa
Od jej znaczenia dla funkcjonowania poszczególnych osób – jest jedynie efektem długotrwałego używania środków odurzających, a usunięcie objawów “głodu” nie jest równoznaczne z likwidacją powodów konsumowania narkotyków. Jedno z popularnych założeń dotyczących etiologii narkomanii głosi, że przyczyn uzależnień lekowych należy poszukiwać w różnorodnych deformacjach osobowości. Od ponad pięćdziesięciu lat np. w rozmaitych podręcznikach z zakresu psychiatrii najczęściej spotykaną interpretacją jest powoływanie się na istnienie zależności między Skłonnością do używania narkotyków a cechami psychopatycznymi. Dla części zwolenników tego poglądu decydującą rolę odgrywają tu nieodwracalne uszkodzenia mózgu czy nieprawidłowy układ chromosomów. W takim rozumieniu narkomania przedstawia się jako naturalna konsekwencja zmian organicznych czy też efekt dziedziczenia skłonności do zachowań dewiacyjnych. Terapia takich przypadków nie różni się więc w zasadzie.
Leczenie organizmu
Od leczenia organicznie uwarunkowanych chorób psychicznych. Sprowadza się ona w decydującym stopniu do blokowania objawów choroby za pomocą różnorodnych środków psychotropowych, bądź też do stosowania kuracji wstrząsami elektrycznymi czy insulinowymi, mającymi w bliżej nieznany sposób usunąć istniejące zaburzenia. Wbrew pozorom, zarówno same poglądy, jak i metody leczenia nie są jedynie historią, o czym świadczą m.in. wspomnienia narkomanów leczonych w “normalnych” szpitalach psychiatrycznych”. Inny, zdecydowanie bardziej powszechny, model interpretacji zachowań narkomana-psychopaty odwołuje się do wpływu czynników społecznych. Największe znaczenie przywiązuje sią tu do doświadczeń wyniesionych z domu rodzinnego. Z obserwacji praktyków wynika, że narkomani pochodzą zazwyczaj z rodzin rozbitych albo też z rodzin charakteryzujących się nadopiekuńczym lub odrzucającym modelem wychowania. Zarówno nadmiar opieki (usuwanie wszelkich trudności.

Alkoholizm
Alkoholizm to jedna z cięższych chorób wywodzących się z nałogów. Alkoholik to osoba ciężko chora, która potrzebuje wsparcia najbliższych. Czasem jednak ciężko się przemóc i pomóc alkoholikowi – niszczy on bowiem psychikę najbliższych, często dochodzi do przemocy, agresji. Wówczas wydaje się, że najlepiej uciec, zostawić taką osobę samą sobie – a stąd już tylko krok od stoczenia się na dno. Leczenie alkoholizmu to bardzo poważna sprawa, bowiem alkoholikiem zostaje się już na całe życie. Osoba taka musi się pilnować przez całe życie. Wystarczyłoby, aby skosztowała kieliszek wina, a problem z alkoholem może rozpocząć się na nowo i co gorsza, może rozpocząć się ze zdwojoną siłą. A wówczas problem agresji, przemocy może na nowo się rozpocząć. Przy problemach z alkoholizmem najlepiej zasięgnąć porady specjalisty – psychologa, który pomoże odbudować więzi z najbliższą rodziną i przyjaciółmi. Alkoholizm to jednak choroba, z której można się z powodzeniem wyleczyć – po to zostały stworzone specjalne ośrodki odwykowe.
Narkotyki
Narkotyki to bardzo poważny problem dzisiejszego świata, a szczególnie problem dzisiejszej młodzieży, która często staje się zagubiona i nie wie, która droga jest naprawdę właściwa. Czasem to wina rodziców, którzy są zbyt zajęci własnymi sprawami by zauważyć problemy swoich dzieci. Pomnażają swój majątek, rozwodzą się, kłócą nie widząc z jakimi problemami borykają się ich dzieci. Czasem jednak sami dorośli korzystają z dopalaczy, aby nie pozostać w tyle we współczesnym wyścigu szczurów. A narkotyki to samobójstwo. Bardzo ciężko wyjść z tego nałogu, ciężko nie stoczyć się na dno – z narkotykami często wiąże się bowiem również prostytucja, zbrodnie, kradzieże i inne działania związane z łamaniem prawa. Narkoman sam sobie ni pomoże – może mu pomóc tylko specjalista, który podpowie jak postępować w takiej sytuacji. Potrzebne jest jednak wiele miłości i cierpliwości, aby pomóc takiej osobie. Czasem może się wydawać, że trafiliśmy do piekła, ale gdy wytrwamy, powoli zaczniemy wracać do rzeczywistości.

Rejestr policyjny
Znalezienie się w rejestrze milicyjnym jest wysoce prawdopodobną konsekwencją tej sytuacji. Uznanie narkomanii za chorobę, która z niewyjaśnionych bliżej powodów szerzy się wśród ludzi młodych, sugeruje z kolei, że utożsamienie się z rolą narkomana sprowadzać się będzie do zaakceptowania faktu, iż przyjmowanie narkotyków jest swoistą anomalią psychiczną czy fizjologiczną, wymagającą interwencji lekarskiej. Poddanie się kuracji odwykowej – skrupulatnie odnotowywane w statystykach szpitalnych -jest tu zazwyczaj kolejnym etapem procesu “stawania się narkomanem”. Ograniczenie społecznego obrazu narkomana do osób młodych sprawia, iż pojawianie się podobnych autodefinicji wśród pozostałych konsumentów środków odurzających jest wyjątkowo rzadkie. Prawdopodobnie sami dorośli narkomani skłonni są uznawać zjawisko używania środków odurzających za domenę ludzi młodych, wyjaśniając własne kontakty z preparatami narkotycznymi jako indywidualne problemy.
Rejestry szpitalne
Innymi słowy, czy mając do dyspozycji rejestry szpitalne lub milicyjne, przedstawiające liczby pacjentów czy osób zatrzymanych, możliwe jest określenie limitu osób, po przekroczeniu którego będziemy mieć do czynienia już z problemem społecznym. Jeśli zgadzamy się, że 2,5 tys. pacjentów leczących się z powodu uzależnień lekowych wskazuje na obecność problemu narkomanii, zaś 150 narkomanów przebywających w szpitalach nie jest powodem do publicznego niepokoju, to na jakim poziomie wyznaczyć granicę oddzielającą te dwie postaci zjawiska. Podobne wątpliwości występują także przy badaniach i sondażach socjologicznych. Czy bowiem stwierdzenie, że 3 bądź 4% uczniów lub studentów przyznaje się do używania środków odurzających należy traktować jako wskaźnik zawsze obecnego marginesu zachowań dewiacyjnych, czy też uznać za alarmujący sygnał ukazujący potrzebę podjęcia natychmiastowych działań. Wbrew pierwotnym oczekiwaniom zastosowanie wymiernego, uniwersalnego kryterium.

Analizy dotyczące narkomanii
Poprzednio analiz dotyczących narkomanii sprowadzała się do opisu rozmaitych danych statystycznych i szacunków. Pytanie “ilu jest narkomanów w Polsce?” (będące notabene tytułem jednej z najwcześniejszych polskich publikacji o narkomanii’) od ponad 50 lat dominuje w większości rozważań, wywołując pełne namiętności dyskusje i spory. Dążenie do uzyskania obiektywnego, wymiernego obrazu zjawiska nie jest tu wyłącznie cechą ludzi nauki, posługujących się w swojej pracy różnego rodzaju ilościowymi wskaźnikami i pomiarami. Codzienna rzeczywistość przeciętnych obywateli to – w gruncie rzeczy – świat pełen liczb ilustrujących zarówno wysokość dochodów, warunki mieszkaniowe, czas pracy i snu, jak i sytuację gospodarczą, wyniki wyborów parlamentarnych, zanieczyszczenie środowiska naturalnego czy warunki atmosferyczne. Chęć uzyskania jednowymiarowego, dającego się opisać za pomocą bezwzględnych wartości, obrazu różnorodnych zjawisk społecznych, zwłaszcza zjawisk patologicznych.
Statystyki narkomanii
Są w prowadzonych statystykach – to dostępne obecnie ilościowe charakterystyki problemu w znikomym stopniu wydają się odzwierciedlać istniejący stan. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, iż nasze techniki analiz rzeczywistości odbiegają znacznie od pełnej poprawności metodologicznej -stwierdzają zazwyczaj badacze narkomanii – jednakże nieadekwat-ność istniejących metod pomiaru nie może przeszkadzać w dokonywaniu niezbędnych ocen i prognoz. Pomimo wielu niedoskonałości resortowe statystyki pozwalają np. na szacunkowe określenie rozmiarów problemu czy jego dynamiki, umożliwiając tym samym ocenę zagrożeń związanych z używaniem środków odurzających i podjęcie odpowiednich przeciwdziałań. Jeśli jednak zgodzić się z takim stanowiskiem, wedle którego to właśnie mniej czy bardziej wiarygodne ilościowe szacunki stanowią podstawę włączenia narkomanii do kategorii problemów społecznych – to wypada zastanowić się jakiego rodzaju kryteria umożliwiają dokonanie tego zabiegu.

Dolegliwości narkomana
Dolegliwości będących następstwem używania środków odurzających. Posługując się tymi kryteriami tak samo należałoby traktować “odtrutego” narkomana, jak osobę wyleczoną z zawału serca spowodowanego nadmierną ilością wypalanych papierosów. Ponieważ ponowne sięgnięcie przez zawałowca po papierosa uważane byłoby zapewne za swoiste szaleństwo lub też za oznakę słabej woli, można przypuszczać, że podobnie oceniono by niedawnego pacjenta oddziału detoksykacyjnego sięgającego po strzykawkę czy pigułki. Jednakże – w przeciwieństwie do innych działów medycyny – farmakologiczne leczenie uzależnień lekowych jest jedynie wstępem do dalszej terapii, wykraczającej znacznie poza obszar “organicznie” zorientowanych lekarzy. Pozostając w kręgu terminologii medycznej można powiedzieć, że eliminacja objawów zespołu abstynencyjnego przypomina raczej działania anestezjologów zapobiegających jedynie fizycznym cierpieniom pacjentów, niż pracę chirurga usuwającego z organizmu przyczynę zaburzeń.
Uzależnienia lekowe
Trzeba tu jednak przypomnieć, iż jeszcze do niedawna “anestezjologiczna interwencja” w przypadku uzależnień lekowych uważana była przez niektórych specjalistów za wyraz nadmiernej pobłażliwości wobec narkomanów oraz za istotne zakłócenie procesu terapii. Tak np. jedna z podstawowych reguł Synanonu, znanego ośrodka leczenia narkomanów w St. Zjednoczonych, zabraniała podawania jakichkolwiek środków medycznych podczas występowania objawów “głodu” u nowo przybyłych pacjentów8. Podobne koncepcie pojawiają się coraz częściej w wypowiedziach pracowników polskiego MONARu. Zwolennicy metody “bez znieczulenia” wskazująca, iż nagłe zaprzestanie używania środków odurzających – mimo niewątpliwej dolegliwości dla ich konsumentów – nie wywołuje istotnych zaburzeń organicznych, wpływa natomiast na motywacje pacjentów, uświadamiając im nieograniczone możliwości ludzkiego organizmu. Pozostając w zgodzie ze standardami moralnymi należałoby jednak traktować tę metodę raczej jako wyraz swoistej represji wobec narkomanów niż jako efektywny sposób wydobywania z nałogu. Równie dobrze bowiem można by uzasadnić stosowanie terapii bólowej wobec pasożytów społecznych, zalecanej przez część polskich psychiatrów w latach sześćdziesiątych, czy też uznać pozbawienie znieczulenia przy zabiegach stomatologicznych za najlepszy sposób upowszechnienia mycia zębów.

Podział narkomanów
Podziału nie znajduje uzasadnienia w istniejącej wiedzy o rzeczywistości społecznej. Nie rozwiązuje również tego dylematu odwołanie się do relatywnych kryteriów oceny. porównujących ilościowe wskaźniki charakteryzujące zjawisko narkomanii z podobnymi wskaźnikami innych problemów. W sferze np. statystyk medycznych ilościowe wskaźniki uzależnień lekowych lokują ten problem na jednym z dalszych miejsc w hierarchii najbardziej powszechnych chorób w społeczeństwie polskim. Uwzględniając wszystkie osoby korzystające z usług służby zdrowia z powodu kłopotliwych następstw używania środków odurzających można wnioskować, że w 1981 r. lekarze mieli do czynienia z ponad 4 tys. takich przypadków (1800 pacjentów szpitali i 2470 osób zarejestrowanych w poradniach zdrowia psychicznego). Choć liczba ta wydaje się (m.in. ze względu na wzajemne przenikanie się obu grup) znacznie zawyżona, to i tak przecież jest zdecydowanie mniejsza niż odnotowane w rocznikach statystycznych.
Charakterystyka narkomanii
Gdy z kolei porównywać ilościową charakterystykę narkomanii z analogicznymi danymi dotyczącymi innych, znacznie mniej eksponowanych publicznie, problemów społecznych – np. z wypadkami przy pracy, w których co roku ginie ok. 1400 osób3 lub wypadkami samochodowymi – nieodparcie nasuwa się pytanie o przyczyny tak dużego zainteresowania właśnie problemem narkomanii. Podobnie zawodne jak ilościowe porównanie okazują się wyjaśnienia uzasadniające traktowanie narkomanii jako problemu społecznego poprzez wskazywanie na dynamikę zjawiska. Przedstawiony poprzednio opis poszczególnych faz rozwoju wykazuje, iż zwiększanie się “obiektywnie” mierzonych rozmiarów zjawiska nie zawsze wiązało sie z dostrzeganiem społecznego problemu narkomanii. Dla przedwojennych badaczy i działaczy społecznych wystarczającym powodem realności problemu było istnienie ponad stuosobowej grupy pacjentów uzależnionych od morfiny czy kokainy. Trzydzieści lat później, pomimo odnotowania kilkakrotnie większej liczby osób hospitalizowanych, uważano powszechnie, że narkomania nie stwarza zagrożenia społecznego.

Także zapewne wpływa na “obiektywne” rozmiary i strukturę zjawiska. Istnienie społecznej definicji użytkowników środków odurzających w znacznym stopniu wyznacza przedmiot zainteresowań opinii publicznej. Stąd też – społeczne naznaczenie etykietą narkomana pięćdziesięcioletniej kobiety, nadużywającej systematycznie barbituranów czy trankwilizatorów, jest o wiele mniej prawdopodobne niż zastosowanie tego określenia wobec kilkunastoletniego konsumenta tych samych środków. Jedną z poważniejszych konsekwencji takich definicji jest zazwyczaj akceptowanie – wyznaczonego przez otoczenie – obrazu narkomana jako obrazu własnej osoby. Jeśli użytkownik środków odurzających postrzegany jest przez otoczenie przede wszystkim jako zagrożenie dla porządku społecznego czy prawnego, to można oczekiwać, iż przyswojenie sobie przezeń takiego obrazu będzie wiązało się z przyjęciem roli potencjalnego przestępcy. Ewentualne naruszenie przez taką osobę obowiązujących norm będzie swoistym zaspokojeniem oczekiwań otoczenia.
Koncepcje na temat narkomanii
Nieprzystające do stereotypowych koncepcji. Niewielkie liczby dorosłych pacjentów oddziałów terapeutycznych wydają się stanowić logiczne następstwo przyjętego obrazu własnej osoby. Nie sposób też w tej sytuacji mówić o ewentualnych konsekwencjach przyjęcia roli dewianta i wynikających stąd kłopotów z kodeksem karnym. Nic więc dziwnego, że w statystykach milicyjnych najwyższą kategorią wiekową jest kategoria osób powyżej 24 roku życia, a otwierane w ostatnich latach oddziały terapeutyczne przyjmują wyłącznie pacjentów, którzy nie przekroczyli 30 lat życia. Obraz struktury wieku narkomanów, prezentowany przez obecnie dostępne dane statystyczne, utwierdza więc tylko w przekonaniu, iż używanie środków odurzających stanowi specyficzny problem, związany z szeroko rozumianymi procesami socjalizacji, i traktowane jest często jako jeden z przejawów ogólnie znanych kłopotów z młodym pokoleniem. Nie jest rzeczą przypadku, iż znaczna część przedstawianych.
Współczesna młodzież w coraz młodszym wieku sięga po różnego rodzaju używki. Najchętniej oczywiście po te, których zdobycie nie nastręcza żadnych trudności. Zazwyczaj są to więc papierosy lub alkohol. Wśród młodzieży – szczególnie gimnazjalnej – panuje moda na eksperymentowanie z różnymi substancjami odurzającymi. Dawniej oczywiście młodzi ludzie również – powodowani ciekawością – dopuszczali się takich zachowań, dziś jednak po używki coraz częściej sięgają dzieci. Wśród starszej młodzieży zaczyna już panować moda na dość higieniczny tryb życia, który wyklucza papierosy czy narkotyki. Rodzice gimnazjalistów skazani są natomiast na nierówną walkę z modą, jaka owładnęła ich dzieci. Można zauważyć też inne niepokojące zjawisko – rzadko kto, widząc na ulicy nastolatka z papierosem, odważy się zwrócić mu uwagę. Obyczajowość bardzo się w ostatnich latach zmieniła i to nie zawsze na naszą korzyść. Musimy zatem zmagać się z negatywnymi konsekwencjami tych zmian. Moda na wszelkiego rodzaju używki zataczać będzie coraz szersze kręgi.
Młodzież a alkohol
Współczesna młodzież bardzo często sięga dziś po alkohol. Ba, jego smak niejednokrotnie poznały już nawet dzieci. Problem ten wcale nie dotyczy dzieci z rodzin patologicznych czy niewydolnych wychowawczo. Również tak zwane dzieci z dobrych domów aż nazbyt wcześnie sięgają dziś po alkohol. Okazji jest bardzo dużo. Przede wszystkim w ostatnim czasie obserwuje się duże przyzwolenie społeczne na spożywanie alkoholu przez osoby nieletnie. Często nawet ten pierwszy kontakt z wysokoprocentowymi napojami młodzież ma już w domu rodzinnym, kiedy z okazji rodzinnych spotkań jest częstowana na równi z dorosłymi. Sądzą oni, że odrobina przecież zaszkodzić nie może. Ta jedna odrobina z całą pewnością nie. Może jednak rozbudzić apetyt, a wtedy taki młody człowiek jest już na straconej pozycji. W dobie rozwiniętej nauki wciąż zaskakująco mało wiemy o skutkach spożywania alkoholu przez dzieci i młodzież. Zamiast spojrzeć prawdzie w oczy, przekonujemy się, że jedno piwo nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Rodzice często zapominają dziś, że ich zasadniczą powinnością jest ochrona młoda człowieka.