Historii ciąg dalszy…
W drugiej połowie XIX w. stał się bujny rozwój przemysłu farmaceutycznego. Brak jakichkolwiek restrykcji prawnych w obronie opiatami stwarzał szerokie możliwości wprowadzania na rynek rozmaitych cudownych syropów, uniwersalnych leków reklamowanych jako przydatne zarówno w przypadkach “kobiecych dolegliwości”, jak i w przypadkach dziecięcego płaczu powodowanego ząbkowaniem. Morfina, a później heroina były sprzedawane otwarcie, bez jakichkolwiek ograniczeń wszystkim chętnym jako znakomite remedium na wiele drobnych dolegliwości. Ba, powtórzyła się historia “leczenia” jednej zależności przez wprowadzanie pacjenta w drugą – przez szereg lat sądzono, że heroina jest skutecznym lekiem zwalczającym nałóg morfinizmu (podobnie jak wcześniej morfina miała uwalniać od opium). W literaturze przedmiotu reprodukowany jest niekiedy pochodzący z końca ubiegłego wieku plakat reklamowy firmy Bayer, zalecający stosowanie aspiryny i heroiny jako lekarstwa na przeziębienia, kaszel itp.
Szacunki dotyczące rozmiarów narkomanii z tego okresu sugerują, iż było to zjawisko porównywalne w swym zakresie do narkomanii współczesnej. Mówi się o tym, że na przełomie wieków uzależnienie od opiatów obejmowało w Stanach Zjednoczonych co najmniej 1% populacji. Nie powinno to budzić szczególnego zdziwienia, jeśli zważy się np. wyniki jednego z charakterystycznych dla końca ubiegłego wieku badań: w 1880 r. jeden z bostońskich lekarzy przeanalizował 10200 recept pochodzących z 34 lokalnych drogerii i ustalił, że ponad 10%, dokładnie 1481 tych recept opiewało na takie czy inne preparaty zawierające opiaty. Co więcej, okazało się również, że większość masowo sprzedawanych, “patentowanych” gotowych lekarstw zawierała je również. Oczywiście, pod wieloma względami była to inna narkomania aniżeli zjawisko, z którym borykamy się współcześnie. Stosownie do istniejących materiałów historycznych uważa się, że obejmowała ona przede wszystkim kobiety, co bywa łączone zwykle z faktem częstego stosowania opiatów jako środków uśmierzających dolegliwości menstruacyjne i klimakteryjne.